Karakorum Highway

By 17 sierpnia 2008Lądem do Indonezjii, Pakistan
[su_row][/su_row] [su_row]Karakorum Highway to autostrada tylko z nazwy, lepiej wyobrażać ję sobie jako prowincjonalną drogę, łaczącą Islamabad z granicą chinską biegnąc przez góry Karakorum i Pamir. Ciągnie sie dolinami górskich rzek, nad którymi pietrzą się osmiotysieczniki? właściwie jeden osmiotysięcznik – Nanga Parbat, a reszta to raczej siedmiotysięczniki 🙂 Niemal kazdego dnia spadające skały przerywają drogę sprawiając że nie da sieę przewidzieć czasu podrózy. Przyszlo nam czekać calą noc w autobusie aż droga stała się znów przejezdna.[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””] [/su_column] [/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Wysiadamy w Ggilgit, jeszcze tylko krótki kurs i lądujemy w Karimabadzie, małym niesamowicie położonym miasteczku, które staje się naszą bazą wypadową. Znajdujemy guesthouse z widokiem 🙂 [/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Wygód nie ma, ale nie jest źle. Jest czysto. Żadnego robactwa.[/su_row] [su_row] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Miejscową specjalnością są suszone morele, miód i ziołowa herbata. Choć wszystko zbiera się ręcznie, uprawia bez nawozów nikt na szczęście nie zarabia tu jeszcze na ekologicznych sloganach.[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [/su_row] [su_row]Nad dolina Hunzy góruje dawna siedziba lokalnego władyki.[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Nawet w najodleglejszej górskiej wiosce wszyscy witają przybysza jakby właśnie na niego czekali, częstują tym co maja w ogrodzie lub sadzie, wskazują drogę zaskakująco dobrą angielszczyzną (w północnym Pakistanie poziom szkolnictwa jest wyższy niż w innych częściach kraju). Nikt nie patrzy podejrzliwie ani nie chowa się przed niespodziewana wizyta obcego.[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Ludzie są tu wręcz nieprawdopodobnie przyjaźni, mili i pomocni. Jesteśmy zszokowani, że takie miejsca, gdzie wszyscy traktują nas jak gości, jeszcze istnieją. Typowy męski strój dopełnia bardzo charakterystyczny dla Pakistanu i Afganistanu beret – Pakol[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Każdy dzień w Karimabadzie kończymy przesiadując na werandzie i gapiąc się na zachód słońca i to, co dzieje się wtedy ponad najwyższymi szczytami. Tu Rakaposhi 7788 m n.p.m.[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Całodzienny treking pomiędzy wioskami wioskami Passu a Hussaini.[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Lodowiec w Passu jest łatwo dostępny. Schodzi prawie do samej drogi. [/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Most wiszący w Hussaini. Stary i nowy.[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Idzie się zaskakująco łatwo. Dopóki idąca za nami dzieciarnia nie rozkołysze mostu :)[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Jedyna porada – stawiać stopy tam, gdzie deski łączą się z liną. [/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Ladyfinger Peak. 6000 m n.p.m.[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [/su_row] [su_row]Czarny lodowiec Batura i chaty pasterskie na pierwszym planie.[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]W hotelu, w którym mieszkaliśmy z dnia na dzień gromadziło się co raz więcej członków rodziny właściciela. Wszystko wyjaśniło się wraz z wręczeniem nam zaproszenia na wesele. [/su_row] [su_row][/su_row] [su_row] [/su_row] [su_row][/su_row] [su_row] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [/su_row] [su_row]Pan młody z kolegami.[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [/su_row] [su_row][/su_row] [su_row] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””][/su_column] [/su_row] [su_row]Odświętne stroje, tance i kapela jak wszędzie na świecie, tylko panie i panowie bawią się osobno.[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row]Pakistan słynie z najbardziej zdobnych ciężarówek na świecie. Rzeczywiście, nawet te indyjskie nie mogą się równać. Kierowcy są z nich zawsze bardzo dumni. Pozują, pokazują detale zdobień.
[/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row] [su_row][/su_row]