[su_row]
[/su_row]
[su_row]
Do Lahore z Quetty jedzie się 30 godzin. Wliczając korek. Za oknami autobusu mijamy w zasadzie połowę kraju. Trochę żal, a jednak my kierujemy się na północ, w góry. Lahore jest jednym z trzech głównych miast Pakistanu (obok Islamabadu i Karaczi), liczy 11 milionów mieszkańców i jest kulturalną stolicą kraju – trochę takim pakistańskim Krakowem.
[/su_row] [su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Zwiedzając zabytki mamy wrażenie, że to my jesteśmy atrakcją. Miejscowi turyści co krok proszą nas o wspólne zdjęcie.[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Na ulicach widuje sie znacznie wiecej kobiet niz na zachodzie kraju. Widać też różnicę w zamożności, odświętności – zwłaszcza wśród odwiedzających Cesarski Meczet (Meczet Badshahi)[/su_row]
[su_row]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]

[/su_column] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column] [/su_row] [su_row]Spotykamy też Malangów – muzułmańskich ascetów. Odpowiedników indyjskich Sadhu[/su_row] [su_row]
[/su_row]
[su_row]Mając zabytki za sobą ruszamy zanurzyć się w tym, co lubimy najbardziej – w ulicznym życiu miasta[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Meczety są wszędzie, małe i duże, lokalne i te najbardziej znane.[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column]
[/su_row]
[su_row]Pakistan to nie tylko klasyczny Islam. To kraj sufizmu, mistycznej odmiany tej religii. Na każdym kroku trafiamy na groby i mauzolea jakichś ważnych sufich[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Uliczne jadłodajnie może nie zachwycają wyglądem, jednak zawsze serwują najlepsze jedzenie[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Kino odgrywa tu podobnie ważną rolę społeczną jak w Indiach. To często jedyna forma oderwania się od ciężkiej codzienności[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Zdecydowana wiekszosc ludzi odetchnela z ulga po rezygnacji gen. Musharaffa ze stanowiska prezydenta Pakistanu. Zwolennicy niezyjacej Benazir Bhutto czestowali nas swiatecznym ciastem by podzielic sie radoscia z zadzialania mechanizmow demokracji.[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Życzliwi dali nam kilka rad jak powinna ubierać się kobieta na pakistańskiej ulicy. Odwiedziliśmy polecony nam zakład krawiecki. Na tej maleńkiej powierzchni ci oto panowie uszyli dla Natalii stosowne odzienie – Salvar Kamiz. Następnego dnia ubiór był do odbioru[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Tu raczej nie stosuje się eufemizmów w stylu ?snieżnobiały usmiech?. Coś, co nas szokuje, tu jest normalne. Używane zęby, oczywiście w świetnym stanie 🙂 można nabyć na straganie, od ulicznego sprzedawcy nieopodal gabinetu dentystycznego.[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Trafiamy też do dzielnicy dla nowożeńców. Karety, obuwie ślubne, wszystko wydaje się trochę bajkowe. [/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Narodowy sport Pakistanu to oczywiście krykiet. Wieczorem, gdy ruch uliczny ustaje, arterie w dzielnicach mieszkalnych często stają się boiskami do gry. Często słyszymy jak chłopcy pytają jaki jest nasz ulubiony gracz w krykiera. Ciężko im zrozumieć naszą bezradność w tej materii.[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[/su_row]
[su_row]
Do Lahore z Quetty jedzie się 30 godzin. Wliczając korek. Za oknami autobusu mijamy w zasadzie połowę kraju. Trochę żal, a jednak my kierujemy się na północ, w góry. Lahore jest jednym z trzech głównych miast Pakistanu (obok Islamabadu i Karaczi), liczy 11 milionów mieszkańców i jest kulturalną stolicą kraju – trochę takim pakistańskim Krakowem.[/su_row] [su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Zwiedzając zabytki mamy wrażenie, że to my jesteśmy atrakcją. Miejscowi turyści co krok proszą nas o wspólne zdjęcie.[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Na ulicach widuje sie znacznie wiecej kobiet niz na zachodzie kraju. Widać też różnicę w zamożności, odświętności – zwłaszcza wśród odwiedzających Cesarski Meczet (Meczet Badshahi)[/su_row]
[su_row]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]

[/su_column] [su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]

[/su_column] [/su_row] [su_row]Spotykamy też Malangów – muzułmańskich ascetów. Odpowiedników indyjskich Sadhu[/su_row] [su_row]
[/su_row]
[su_row]Mając zabytki za sobą ruszamy zanurzyć się w tym, co lubimy najbardziej – w ulicznym życiu miasta[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Meczety są wszędzie, małe i duże, lokalne i te najbardziej znane.[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column]
[su_column size=”1/2″ center=”no” class=””]
[/su_column]
[/su_row]
[su_row]Pakistan to nie tylko klasyczny Islam. To kraj sufizmu, mistycznej odmiany tej religii. Na każdym kroku trafiamy na groby i mauzolea jakichś ważnych sufich[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Uliczne jadłodajnie może nie zachwycają wyglądem, jednak zawsze serwują najlepsze jedzenie[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Kino odgrywa tu podobnie ważną rolę społeczną jak w Indiach. To często jedyna forma oderwania się od ciężkiej codzienności[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Zdecydowana wiekszosc ludzi odetchnela z ulga po rezygnacji gen. Musharaffa ze stanowiska prezydenta Pakistanu. Zwolennicy niezyjacej Benazir Bhutto czestowali nas swiatecznym ciastem by podzielic sie radoscia z zadzialania mechanizmow demokracji.[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Życzliwi dali nam kilka rad jak powinna ubierać się kobieta na pakistańskiej ulicy. Odwiedziliśmy polecony nam zakład krawiecki. Na tej maleńkiej powierzchni ci oto panowie uszyli dla Natalii stosowne odzienie – Salvar Kamiz. Następnego dnia ubiór był do odbioru[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Tu raczej nie stosuje się eufemizmów w stylu ?snieżnobiały usmiech?. Coś, co nas szokuje, tu jest normalne. Używane zęby, oczywiście w świetnym stanie 🙂 można nabyć na straganie, od ulicznego sprzedawcy nieopodal gabinetu dentystycznego.[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Trafiamy też do dzielnicy dla nowożeńców. Karety, obuwie ślubne, wszystko wydaje się trochę bajkowe. [/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]Narodowy sport Pakistanu to oczywiście krykiet. Wieczorem, gdy ruch uliczny ustaje, arterie w dzielnicach mieszkalnych często stają się boiskami do gry. Często słyszymy jak chłopcy pytają jaki jest nasz ulubiony gracz w krykiera. Ciężko im zrozumieć naszą bezradność w tej materii.[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]
[su_row]
[/su_row]