All Posts By

Paweł Dunia

meczet w Esfahan

Esfahan

By | Lądem do Indonezjii | No Comments

Azymut – Mekka. W kazdym pokoju hotelowym znajduje sie informacja, w jakim kierunku rozlozyc dywanik do modlitwy.

Po zmroku zaczyna sie zycie rodzinne. Samotna para odpoczywajaca w parku to nie rodzina – zostajemy natychmiast przygarnieci: pijemy herbate, gramy w pilke, dostajemy propozycje obiadu i noclegu, a wszystko to bez koniecznosci uzywania angielskiego. Jak rozbrajajaca jest moc sytuacji, ukazuje kretynska mina wspolautora bloga 😉

Panowie przodem, panie tylko tylem.

Plac Immama Chomeinego – drugi co do wielkosci na swiecie.

Wielki Meczet – dziedziniec zacieniany dla komfortu wiernych.

Mullowie – mlody i stary.

Zadaszony bazar duszny od motocyklowych spalin. Miasto w miescie. Handel, modlitwa i rozrywka pod jednym dachem. W ofercie m. in. podobizny przywodcow religijnych kraju.

… i wiele wiecej…

W Esfahanie wielkich meczetow jest wiele.

Meczet to nie tylko miejsce modlitwy ale takze pogaduszek i odpoczynku – jedyne spokojne miejsce w miejscie.

Szyickim kamieniom modlitewnym mozna powierzyc osobista intencje.

Jesli kino to lekka komedia. Telewizja raczej powazna, wszystkie kanaly przypominaja nasza telewizje Trwam. Z ekranu leniwie sacza sie wartosci rodzinne, powazne dyskusje duchownych z ekspertami i odwrotnie, pokazywana sielanka: przyroda i rolnictwo.

Choc w Iranie jestesmy analfabetami, umiemy czytac przynajmniej liczby.

Teheran

By | Lądem do Indonezjii | No Comments

Droga z tureckiego Van do Teheranu zajmuje 30 godzin i kilka punktow kontrolnych. Zasieki, worki z piaskiem, kalasznikowy na ramieniu – Turcja udowadnia miejscowym kurdom, ze istnieje tylko jeden narod: turecki.

W Iranie paradoksalnie sytuacja sie rozluznia. Jesli kontrola to tylko biurokratuczna formalnosc: tahometry, pieczatki, papiery.

Teheran: pyl, kurz, szalony ruch uliczny. Bilboardy zgodnie z regulami islamu rzadko przedstawiaja ludzi, za to wielkie murale bez przeszkod slawia twarze ajatollachow i bohaterow wojny z Irakiem z lat 80-tych.

Malunki na murach otaczajacych byla ambasade amerykanska, ktora obecnie jest siedziba Straznikow Rewolucji. Iranskie wladze nie nazywaja USA inaczej niz 'Great Satan’.

Mind your chador.

Nasza niekoedukacyjna klasa.

Konstytucja zapewnia wszystkim Iranczykom dostep do pitnej wody. Nakazuje tez jednak odpowiedni stroj.

Van

By | Lądem do Indonezjii | No Comments

Van, drugie co do wielkosci miasto tureckiego kurdystanu. Wg. miejscowych to juz nie jest Turcja, to Kurdystan. Co noc udowadniaja to za pomoca kalasznikowow w okolicznych gorach.

Van to miasto zyjace z przemytu, w cenie sa: bron dla partyzantki PKK, heroina z Afganistanu dla calej Europy i iranskie paliwo dla wszystkich kurdow.

Ataturk zawsze jednak ma baczenie. Zewszad.
Tu neonowy leb Ojca Turkow na czubku starozytnego zamku Van.

Nieneonowa Natalia ma natomiast baczenie na pozostalosci dawnej osady u stop zamku.

Van to takze najwieksze w Turcji jezioro. Dlugosc ponad 100km. Drugiego brzegu nie widac.

A wszystko to dzieki wylewnej zyczliwosci Oktaya, kurdyjskiego konnego szmuglera najtanszego na swiecie iranskiego paliwa.
Oktay przedstawia sie jako dobry szmugler: 'No guns, no drugs. We have white horses’.
W tych dniach swietowal wyjscie z wiezienia. Przy okazji z duma wyliczal tytuly ksiazek jakie tam przeczytal (rzekomo 300 tytulow, w tym m. in. Hegla).

W gorach sporo sie dzieje. Na dowod tego Oktay prezentuje blizne po kuli z kalasza. Mama zabronila mu nocnych konnych wypadow do iranu. Jako pierworodny musi zadbac o rodzicow. Tak stal sie biznesmenem. Teraz ma ludzi, ktorzy maja konie.

Istambul

By | Lądem do Indonezjii | No Comments

Nowy Meczet. Tylko w Istambule cos, co liczy sobie 400 lat moze nosic nazwe 'nowy’.

Z reklamy turystycznej Istambulu: 'Jedyne miejsce swiata, gdzie chialbys utknac w korku’. Niestety most zamkniety dla pieszych – zbyt wielu wybieralo go na ostatni spacer.

Bylo z czego skakac…

Most przez Zloty Rog. Mozna wynajac wedke i polowic…

Hagia Sophia jak kobieta po przejsciach: wielokrotnie zdobywana przechodzila z rak do rak (chrzescijanie, muzulumanie), a na koniec juz tylko muzeum.

Dyskretny szept sklepikarza wyjasnil nam, ze to stroj chlopca 'after penis operation, you know…’

Pół roku w Azji. Drogą lądową z Polski do Indonezji.

By | Lądem do Indonezjii | No Comments

Czy z Polski do Indonezji da się dotrzeć drogą lądową? Zrobimy to bez użycia samolotów, lub używając ich możliwie mało, tylko tam gdzie przekroczenie granicy lądowej z powodów politycznych jest trudne. Będziemy podróżować lokalnym transportem, z możliwie małym budżetem, szlakiem niemal klasycznym, mocno przetartym przez pokolenia backpackersów, a wcześniej hippisów – ale dla nas wciąż zupełnie dziewiczym. Mamy na tę podróż pół roku, nie musimy się spieszyć. Możemy za to spotykać ludzi, dzięki nim poznawać kolejne kraje. Przed nami Turcja, w tym nowy dla nas Kurdystan z miastem Van, dalej Iran, mało znany większości podróżujących Pakistan z mityczną drogą Karakorum Highway,  Indie, w których zahaczymy o leżący u podnóży Himalajów Sikkim i odwiedzimy rezerwat Sunderbans – największe na świecie lasy namorzynowe , Tajlandia i Indonezja, a przynajmniej część tego ogromnego kraju: wyspy Jawa, Bali, Flores i odległa Lembata. Podróż odbywa się w 2008 roku.