Za Vík krajobraz zmienia się w lodowiec. Vatnajökull zajmuje około 8% powierzchni Islandii i jest największym lodowcem Europy; pod jego czapą kryją się wulkany, a na krawędziach — jęzory, które schodzą do morza. Skaftafell to brama do tego świata: stąd idzie się do Svartifoss, a godzinę drogi dalej leży Jökulsárlón, laguna pełna gór lodowych. Do Islandii wybraliśmy się w sierpniu 2023 roku.
Skaftafell i Svartifoss
Svartifoss spada z około 20 metrów, ale najważniejsza jest rama: wodospad otaczają symetryczne bazaltowe kolumny, powstałe około 300 tysięcy lat temu, gdy lawa wypełniła stare koryto rzeki i powoli stygła. Zwiedzanie zajmuje około godziny w jedną stronę, a ścieżka prowadzi przez las brzozowy i obok mniejszych wodospadów. W sierpniu pod wodospadem jest tłok, więc lepiej przyjść wcześnie.
Lodowiec
Skaftafellsjökull to jeden z jęzorów Vatnajökull. Do niedawna podchodził pod sam parking; dziś cofa się tak szybko, że między drogą a lodem zdążyło powstać jezioro. Woda ma mleczny kolor od pyłu skalnego, a lód — szary od popiołu i niebieski w szczelinach. Na lodowiec wchodzi się wyłącznie z przewodnikiem; z krawędzi widać moreny i osypiska, które pokazują, gdzie jeszcze niedawno sięgał.
Jökulsárlón
Jökulsárlón powstało, gdy Breiðamerkurjökull wycofał się od morza — dziś laguna ma nawet 250 metrów głębokości i stale się powiększa. Do niej trafiają góry lodowe odrywane od lodowca; część z nich osiada na czarnej plaży po drugiej stronie drogi, stąd nazwa Diamond Beach. W wodzie pływają foki, a nad laguną krążą wydrzyki.
Po kajaku zostaje cisza i zimno od wody. Następnego dnia trasa prowadzi na wschód, do Vestrahorn i kanionu Stuðlagil. Następny wpis: Vestrahorn i Stuðlagil. Cała podróż: W 8 dni dookoła Islandii.





















