Reykjavík nie udaje wielkiego miasta. Ma około 140 tysięcy mieszkańców, kilka ulic z kawiarniami i kościół, który widać z prawie każdego wzgórza. Centrum przechodzi się wzdłuż i wszerz w kilka godzin — wystarczy dzień, żeby zobaczyć, jak Islandia miesza codzienność z widowiskiem. Do Islandii wybraliśmy się w sierpniu 2023 roku.
Kościół, który wyszedł z lawy
Hallgrímskirkja ma 74,5 metra i jest najwyższym kościołem Islandii. Guðjón Samúelsson zaprojektował ją w latach 30. XX wieku, inspirując się bazaltowymi kolumnami i kształtami stygnącej lawy. Budowa trwała od 1945 do 1986 roku, więc wieża zdążyła stać się częścią krajobrazu, zanim kościół był gotowy. Na górę wjeżdża winda — z tarasu widać dachy miasta, zatokę i pasmo gór za horyzontem.
Miasto na pieszo
Z kościoła schodzi się w stronę Laugavegur, głównej ulicy handlowej, gdzie drewniane kamienice stoją obok betonowych bloków. Warto zboczyć w boczne uliczki: czarny dom z kawiarnią, różowa kamienica z czerwonymi drzwiami, ogród przy ratuszu nad stawem Tjörnin. Nad wodą stoi Harpa — sala koncertowa otwarta w 2011 roku, zaprojektowana przez Henning Larsen Architects we współpracy z Ólafurem Elíassonem. Jej szklana fasada ma przypominać bazaltowe słupy, ale w słońcu wygląda po prostu jak wielki kryształ.
Tęczowy dzień
Trafiliśmy na paradę równości. Reykjavík Pride odbywa się od 1999 roku, a Islandia zalegalizowała małżeństwa jednopłciowe w 2010 roku — jako jedno z pierwszych państw na świecie. W dniu parady centrum zamienia się w jeden długi pochód: platformy, flagi, konfetti i tłum, który wylewa się z chodników na jezdnię. Hallgrímskirkja stoi nad tym wszystkim jak biały maszt.
Wieczorem miasto wraca do zwykłego rytmu. Kawiarnie zamykają się powoli, a następnego dnia trasa prowadzi już na wschód — najpierw do lodowca Langjökull, potem do Þingvellir. Cała podróż: W 8 dni dookoła Islandii.















