Czarna plaża pod Vík to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Islandii — i jedno z najniebezpieczniejszych. Fale przypływowe potrafią zaskoczyć w kilka sekund, a woda ma temperaturę, która nie pozostawia czasu na zastanowienie. Reynisfjara i Dyrhólaey leżą jednak tak blisko siebie, że trudno wybrać tylko jedno. Do Islandii wybraliśmy się w sierpniu 2023 roku.
Dyrhólaey
Dyrhólaey to skalny przylądek wysoki na około 120 metrów, najbardziej wysunięty na południe punkt stałego lądu Islandii. W skale wybity jest łuk, przez który przepływa ocean; przy dobrej widoczności z góry widać czarną plażę, lodowiec Mýrdalsjökull i morze po horyzont. Latarnia stoi tu od 1927 roku — najpierw drewniana, potem betonowa. Na górę prowadzi wąska droga, ale parkować można tylko na wyznaczonym parkingu.
Maskonury
Latem na Dyrhólaey gnieżdżą się maskonury. Ptaki kopią nory w trawie i wracają do nich z rybami w dziobach; można je obserwować z odległości kilku metrów, jeśli stoi się spokojnie i nie zastawia drogi. Maskonur atlantycki spędza większość życia na morzu, a na ląd wraca tylko na sezon lęgowy. W sierpniu młode ptaki schodzą do wody, a kolonie powoli się pustoszą.
Reynisfjara i fale
Reynisfjara to plaża z czarnego bazaltu, uformowana z lawy, którą fale rozbiły na drobny piasek. Nad wodą stoją Reynisdrangar — skalne iglice wysokie na kilkadziesiąt metrów; według legendy to trolle, które ciągnęły statek i zostały zaskoczone przez słońce. W skale Hálsanefshellir widać regularne bazaltowe kolumny, ułożone jak organy. Najważniejsza zasada: nie odwracaj się plecami do oceanu i nie podchodź do wody. Fale przypływowe potrafią sięgnąć dużo dalej, niż wygląda to na pierwszy rzut oka.
Następny przystanek to ukryta dolina Þakgil i kanion Fjaðrárgljúfur. Następny wpis: Þakgil i Fjaðrárgljúfur. Cała podróż: W 8 dni dookoła Islandii.




















