Kanał Panamski skraca drogę z Atlantyku na Pacyfik o tysiące kilometrów. Statek, który zamiast opływać Amerykę Południową wpływa do śluz, ma do pokonania 82 kilometry wody, dwa jeziora i trzy zespoły śluz. Cały ten mechanizm da się obejrzeć z lądu, w jeden dzień. Do Panamy wybraliśmy się w listopadzie 2021 roku.
Śluzy Miraflores
Od Pacyfiku kanał podnosi statki najpierw w Miraflores, gdzie pokonuje dwie komory, potem w Pedro Miguel, a po jeziorze Gatun opuszcza je trzema komorami Gatun do Atlantyku. Miraflores wynosi jednostki około szesnastu metrów nad poziom morza. Komory mają po 33,5 metra szerokości i 305 metrów długości — to stary, panamaksowy wymiar. Większe statki od 2016 roku korzystają z osobnych, nowych śluz po obu stronach kanału.
Z tarasu widokowego patrzy się na dwie komory i gigantyczne wrota. Kanał uchodzi za jeden z najruchliwszych szlaków wodnych świata, więc spodziewaliśmy się kolejki tankowców. Przez kilka godzin nie przepłynął żaden statek. Kanał ogląda się z tarasu w osobnym budynku, gdzie jest też niewielka ekspozycja o jego historii. Kiedy woda stoi pusta, ekspozycja zostaje główną atrakcją — co jest dość absurdalne, jeśli przyjechało się zobaczyć największy skrót świata w akcji.
Cypel Amador i Biomuseo
Z Miraflores pojechaliśmy na cypel Amador — sztuczny pas ziemi usypany z materiału z przekopu przez wzgórza Culebra. Z jednej strony panorama miasta, z drugiej Most Ameryk.
Na cyplu stoi też Biomuseo, muzeum historii naturalnej przesmyku. Budynek zaprojektował Frank Gehry, otwarcie było w 2014 roku, a kolorowe dachy miały nawiązywać do tropików. Z daleka robią wrażenie. Z bliska budynek wygląda na zmęczonego — materiały nie przeszły próby czasu.
Most Ameryk
Most Ameryk otwarto w 1962 roku. Ma 1654 metry długości, a jego łuk — 344 metry rozpiętości — przez dekady był jedynym lądowym połączeniem miasta z resztą kraju. Pod nim statki wchodzą w kanał od strony Pacyfiku, więc z brzegu widać jednocześnie stalowy łuk i kontenery na pokładzie.
Most Ameryk był ostatnim punktem dnia. Wróciliśmy do miasta, a następnego dnia czekało już Cerro Ancón i panorama stolicy.
Kanał z góry
Kanał zobaczyliśmy jeszcze raz — z samolotu, kilka dni później, w drodze do Kostaryki. Z góry widać to, czego nie widać z tarasu: nowe śluzy Cocolí po stronie Pacyfiku i prostokątne baseny retencyjne obok nich.
To część rozbudowy otwartej w 2016 roku, zbudowana dla kontenerowców Neopanamax — większych niż te, dla których projektowano starą część kanału. Baseny retencyjne pozwalają wykorzystać ponownie do 60% słodkiej wody zużywanej przy każdym śluzowaniu.
Dalej: Irazú i San José. Cała podróż: Panama i Kostaryka.









