La Fortuna leży u stóp Arenal — wulkanu, który przez dekady był jednym z najbardziej aktywnych na świecie. Ostatnia erupcja skończyła się w 2010 roku i od tego czasu stożek milczy, ale krajobraz wokół niego nadal wygląda, jakby wszystko dopiero co ostygło: czarne zbocza, zielone plantacje i gorące źródła pod lasem. Do Kostaryki wybraliśmy się w listopadzie 2021 roku.
Poranek w lesie
Zaczęliśmy od spaceru po małym prywatnym parku — to kawałek lasu deszczowego, do którego przyjeżdża się głównie po to, żeby zobaczyć leniwce. Wystarczy stanąć w jednym miejscu i patrzeć w górę: leniwiec zwisa z gałęzi tak nieruchomo, że łatwo go pomylić z kupką liści, a ptaki krążą wokół niego jak wokół własnego podwórka.
To aguti — zwierzę, którego nazwy nigdy wcześniej nie słyszeliśmy. W Kostaryce takich spotkań jest więcej: przy każdym nowym zwierzęciu uczymy się nowego słowa.
Najbardziej zaskoczyły nas żaby. Siedzą w ściółce, są wielkości paznokcia i mają kolor, który normalnie ostrzega przed trucizną. Nie wolno ich dotykać — i nie trzeba, bo i tak znikają, gdy tylko zrobi się głośniej.
Kawa i kakao
Kostaryka jest znana z kawy, ale plantacje wokół Arenal uprawiają też kakao. Na tourze pokazano nam cały proces: od owocu na drzewie, przez fermentację i suszenie, po kubek gorącej czekolady. Najbardziej zaskakuje sam owoc. Kakaowiec ma wielkie, podłużne strąki, a w środku kryje się soczysty, słodki miąższ, którego prawie nikt w naszej części świata nie zna. Kakao znamy tylko z palonych i zmielonych ziaren — a to przecież zaledwie jedna część tego owocu.
Arenal i gorące źródła
Arenal ma 1670 metrów i prawie idealny stożek. Chmury rzadko odsłaniają go w całości — przez większość dnia widać tylko zarys, a wierzchołek znika gdzieś w mgle. Nam udało się złapać moment, w którym szczyt wyszedł z chmur.
Wieczorem skorzystaliśmy z jacuzzi w hotelu. Woda jest naturalnie gorąca — podgrzewa ją wulkan — a wanna stoi w środku ogrodu, wśród niesamowitej zieleni pełnej kolibrów, z widokiem na stożek Arenal. Trudno o lepsze zakończenie dnia.
Następnego dnia rano ruszyliśmy w stronę Guanacaste — do Rincón de la Vieja. Cała podróż: Panama i Kostaryka.





















