Podczas naszego pobytu w Meksyku odwiedziliśmy trzy różne wybrzeża. Do pierwszego z nich musieliśmy dotrzeć przedzierając się przez niekończące się górskie serpenty Sierra Medre del Sur. Po drodze trafiliśmy też na usuwisko ziemi.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Widoki na położone na zboczach gór wioski były jednak spektakularne.


Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


W ciągu kilku godzin przenieśliśmy z miłego wiosennego klimatu Oaxaca do prawdziwej sauny. Muzunte to mała wioska położona w dżungli nad
Oceanem Spokojnym.


Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Podczas naszego pobytu w tej słynącej z hipisowskiego klimatu wiosce panował senny nastrój ?po sezonie?.  Sama plaża była raczej bezludna, bardzo kameralna, bez sportów wodnych i sprzedawców pamiątek, a otaczające ją skaliste wzgórza z kaktusami były równorzędną atrakcją, jak widok na morze. Na tym wybrzeżu trzeba jednak uważać na silne fale, które mocno utrudniały pływanie.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


By zobaczyć jak się mieszka tak wtopionym w przyrodę, wybraliśmy położony na zboczu wzgórza domek, w którym okazało się, że nasz pokój jest właściwie wielkim zadaszonym tarasem. Widok rzeczywiście zapierający dech w piersiach. Jednak po zachodzie słońca w cały  tropikalny las pełen najróżniejszych insektów jak szalony kłębił się przy najmniejszym źródle światła, co zmuszało nas do natychmiastowego chowania się pod moskitierą.


Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Takie egzotyczne rośliny rosły sobie
po prostu w ogórku.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Wiadomo: hamak = szczęście 🙂

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Po pierwszej podczas tej podróży krótkiej dawce lenistwa ruszyliśmy w dalszą drogę i mieliśmy okazję przejrzeć się zakurzonym miejscowościom na meksykańskiej prowincji. Porządku na wjeździe do każdej z nich broniły słynne progi zwalniające, określane tu jako „tope” lub „reductor” . Dlaczego słynne ? piszą o nich wszyscy, którzy jeździli po tym kraju ? są brutalne i mimo oznaczeń jest ich tyle, że łatwo o moment dekoncentracji w wyłapywaniu ich i ostry podskok dla nas i zawieszenia samochodu.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

W mijanych miasteczkach trafiliśmy na różne, czasem zaskakujące biznesy.
Tu szkoła taekwondo.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

A tu reklama lokalnego zespołu mariachi do wynajęcia na imprezę 🙂

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Tam, gdzie ze swoimi stancjami benzynowymi nie dociera narodowy koncern Pemex, można zaopatrzyć się w bardziej improwizowanych punktach sprzedaży paliwa.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Przydrożna gastronomia:

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Ananasy prosto… z pola 🙂

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Jednym z przyziemnych, ale dużych plusów podróżowania po Meksyku jest łatwy dostęp do czystych,  publicznych  toalet, kosztujących zaledwie kilka peso. Standardy samych budyneczków bywają różne, ale to również element przygody 😉

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Narodowymi trunkami Meksyku są tequilla i mezcal, oba produkuje się z agawy, przy czym pierwszy z liści odmiany niebieskiej, a drugi z pnia odmiany zielonej. Dla aromatu w procesie destylacji dodaje się zioła.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Mural na ścianie tej mezcalerii ilustruje proces produkcji.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Podczas naszej dalszej trasy mijaliśmy miasto Juchitan. Wiedzieliśmy, że ucierpiało ono podczas niedawnego trzęsienia ziemi, jednak zniszczenia, które zobaczyliśmy na miejscu były naprawdę dramatyczne.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Mieszkańcy zabezpieczają budynki czym się da.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Przystanek autobusowy dosłownie złamany na pół.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Wiele osób straciło domy i było zmuszonych do przeniesienia do takich tymczasowych obozowisk.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży


Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

Prace trwają, ale nie wiadomo jak długo zajmą przy tej skali zniszczeń.


Ruszyliśmy w dalszą drogę, nie ujechaliśmy jednak daleko… Jednym z utrudnień, jakie mogą się przytrafić podróżującym po Meksyku są blokady dróg, poprzez które lokalne społeczności chcą wymóc na władzach realizację zgłaszanych postulatów. Zazwyczaj są zlokalizowane tak, że nie bardzo jest opcja na alternatywną trasę. I właśnie na taki protest trafiliśmy w środku upalnego dnia, na drodze bez zjazdów, pośrodku niczego, gdy korek tirów liczył już kilka kilometrów. Jadąc poboczem udało nam się przedostać do samej blokady. Szefowie komitetu protestujących, uprzejmie, ale stanowczo nas przepraszali twierdząc, że nie mogą robić wyjątków, nawet w przypadku rodzin z małymi dziećmi. Nie pozostało nam nic innego, jak znaleźć miejsce w cieniu, wyjąć koc, jedzenie i zabawki i urządzić piknik czekając na rozwój wydarzeń. Po kilku godzinach przysłano do nas jednego z protestujących, który poinformował nas, że wkrótce blokada się zakończy i że puszczają nas pierwszych, żebyśmy nie utknęli w rozładowującym się ogromnym korku ciężarówek.

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży

W ten sposób dalszą drogę przez dłuższy czas mieliśmy właściwie wyłącznie dla siebie, a takie widoki wynagradzały nam przejścia
tego burzliwego dnia 🙂

Muzunte i Juchitan — zdjęcie z podróży