Zanzibar

By 17 stycznia 2012Tanzania

Na Zanzibar płynie się z Dar es Salam jakieś 2 godziny, w zależności od szybkości łódki. Niby to tylko wyspa u wybrzeży Tanzanii, ma jednak silne wpływy polityczne. Jest też źródłem sporych dochodów z turystyki. Przez lata archipelag Wysp Korzennych pozostaje ucieleśnieniem marzeń o egzotyce.

Pierwszą miejscowością do której przypływają turyści jest Zanzibar Town ze słynnym Stone Town. Główną atrakcją jest labirynt kolonialnych uliczek.

Beit el-Ajaib – ‚House of wonders’. Kiedyś rezydencja sułtana Barghasha, dziś muzeum.

Symbolem Zanzibaru są ‚słonioodporne drzwi’. Najeżone metalowymi wypustkami są pierwszym elementem, od którego rozpoczyna się budowę domu. Ich przepych świadczy o pozycji właściciela posesji.

Dzieci bawią się w zakamarkach uliczek.

Zanzibar jest miejscem urodzenia i dzieciństwa Freddiego Mercury’ego, wokalisty Queen. Jako potomek Hindusów, Farrokh Bulsara został wysłany do szkoły w Indiach. Jest jednak kilka miejsc, np.pub, które próbują zarabiać na legendzie gwiazdy.

Portowe rozrywki dzieciaków i młokosów 🙂

Dzieci zamiast dmuchanych ‚motylków’ używają pustych butelek.

Tradycyjne łodzie ‚dhow’ wciąż produkuje się ręcznie, tradycyjnymi metodami.

Pokolenia rybaków dzielą się doświadczeniami.

Wyspy korzenne słyną z uprawy przypraw. Tu suszenie gałki muszkatołowej.

Sprzedawcy chleba.

Gastronomia bazarowa.

Kiosk i rzut oka na newsy.

Szkoła.

Wyspę zamieszkują głównie muzułmanie. Poza plażami lepiej ubierać się skromnie 😉

Nawet jeśli muzułmanki zakrywają włosy wciąż mają na ich punkcie obsesję. Salony fryzjerskie w ogromnej liczbie na każdej ulicy.

Kuriozum turystyczne. Buty biedoty zrobione z opon są sprzedawane również jako pamiątki!

Zanzibar ma też poważniejszą, czarną kartę w historii. Był jednym z przystanków na trasie handlu niewolnikami. Dziś na terenie dawnego targu ludźmi stoi anglikańska katedra.

Na wyspie otoczonej rafami koralowymi nawet pojemniki na wodę święconą zrobione są z muszli 🙂

Wyspa jest dosyć duża, zwiedzamy ją więc na wynajętym skuterze Piaggio 🙂

W Paje i okolicznych wsiach zarabia się na turystyce, ale też na uprawie alg i rybołóstwie.

Robimy też krótki wypad łodzią na nieodległą wyspę Changuu.

I stajemy łapa w łapę…

… oko w oko…

… z żółwiami gigantami 🙂

… ups 🙂

Ich wiek zaznaczany jest farbą na skorupach.

Między gadami zaplątał się paw 🙂