Category

USA

Los Angeles

By | USA

Z San Francisco do Los Angeles, jedziemy jedną z najpiękniejszych tras w USA – Big Sur. To droga wzdłuż wybrzeża – 150 km pięknych zatoczek, skalistych klifów i turkusowej wody. Mimo, że nie jest zbyt długa, to przejechanie jej zajmuje nam cały dzień, bo co chwilę zatrzymujemy się, by podziwiać widoki.

_MG_6025

_MG_6050

_MG_6037

_MG_6045

_MG_6048

Co chwilę trafialiśmy na bliżej niezidentyfikowane ssaki morskie. Duże i wyrzucające z siebie fontanny wody 🙂

_MG_6062

Lwy morskie leniwie wylegujące się na plaży.

_MG_6080

W wodzie natychmiast stają się zwinne i żywotne.

_MG_6087

_MG_6095

_MG_6101

Los Angeles to miasto, o którym niemal każdy ma jakieś wyobrażenie, wykreowane w dużej mierze przez medialny mit Hollywood czy Beverly Hills.

By je zweryfikować ruszamy na Mullholand Drive znaną z filmu Lyncha. Ta kręta droga w górach Santa Monica, w dzień nie prezentuje się już tak mrocznie 😉

_MG_6107

Stąd rozpościerają się widoki na słynne wzgórza z rezydencjami gwiazd. Domy, rzeczywiście są spore, ale raczej ciężko znaleźć tu ciekawą architekturę.

_MG_6112

W dole rozciąga się Los Angels. Nie możemy się doczekać, żeby zobaczyć, jak tam naprawdę jest…

_MG_6118

Wjeżdżamy do centrum. Bez palm nie ma L.A.

_MG_6132

Rodeo Drive to  w rzeczywistości niezbyt długi deptak, przy którym znajduje się kilka butików ekskluzywnych marek typu Gucci. Snują się po nim głównie turyści, a po pustawych sklepach – znudzeni sprzedawcy.

_MG_6126

_MG_6135

Typowa willa przy typowej uliczne w Beverly Hills.

_MG_6121

Hollywood Bulevard słynny dzięki Alei Sław z wmurowanymi w chodnik gwiazdami od 1958 roku upamiętniającymi… gwiazdy 😉
Nie czuć tu specjalnie magicznej atmosfery. Np. gwiazda Marylin Monroe znajduje się w sąsiedztwie wejścia do McDonalda, przed którym śpią bezdomni.

_MG_6148

Tuż obok swoją siedzibę mają scjentolodzy.

_MG_6154

Dolby Theatre, w którym odbywa się co roku wręczenie Oskarów wygląda raczej jak podupadłe centrum handlowe.

_MG_6205

_MG_6171

W sklepie z pamiątkami wpadliśmy na… 😉

_MG_6175

Podobne wrażenie robi Chinese Theater, przed którym znajdują się odciski dłoni gwiazd Hollywood w dużej mierze przykryta straganami z pamiątkami.

_MG_6168

_MG_6203

Wystarczy jednak odejść jedną przecznicę dalej: trafia się na bloki, opuszczone parkingi i robi się całkowicie małomiasteczkowo.

_MG_6157

_MG_6156

Turyści odwiedzający miasto przez cały czas polują na zdjęcia słynnego znaku Hollywood. Nie jest to proste, gdyż znajduje się od na wzgórzach, nie ma do niego bezpośredniego dostępu, a wskazówki prowadzą tylko do rozsianych w rożnych miejscach punktów, skąd można zobaczyć go z daleka.

_MG_6190

_MG_6199

Każdy liczy też, że spotka na ulicy gwiazdę muzyki lub filmu. Biznes turystyczny pomyślał też o tych którym się nie poszczęściło… 😉

_MG_6210

Po godzinie 17 finansowe centrum Los Angeles wydaje się całkowicie wyludnione.

_MG_6233

Na ulicach zostają tu tylko bezdomni.

_MG_6236

_MG_6214

Miasto, jak całe USA, ma dosyć krótką historię.  Poniżej pamiątka założenia El Pueblo de Los Angeles.

_MG_6229

Takie budynki też są tu „historyczne” – wybudowane w 1923 roku kino Vista.

_MG_6245

_MG_6220

Venice Beach, Malibu, Santa Monica – to tylko kilka z licznych opcji dla tych, którzy chcą spędzić dzień na plaży. Są szerokie, piasek piękny, jednak fale zachęcają bardziej do surfowania niż pływania.

nat

Będąc w centrum światowego przemysłu filmowego szkoda byłoby nie zobaczyć jak powstają filmy 😉 Taką możliwość daje wizyta w jednym ze studiów filmowych. My wybraliśmy się do Warner Bros.

_MG_6406

Plan studia pokazuję skalę tego przemysłu.

_MG_6410

Hale produkcyjne gdzie kręci się talk shows, seriale i filmy pełnometrażowe.

_MG_6445

Pamiątkowa tablica pokazuje słynne produkcje realizowane w danej hali.

_MG_6501

Podczas zwiedzania można zobaczyć uliczki z atrapami budynków.

_MG_6420

Gdy trzeba „domknąć” kadr, przywozi się kawałek żywopłotu 🙂

_MG_6437

Domy buduje się w nienaturalnej skali (te w głębi są coraz mniejsze), by uzyskać perspektywę  prawdziwej uliczki.

_MG_6429

Wiele detali na budynkach jest po prostu namalowanych. Odpowiedni kąt kamery i oświetlenie i od razu wyglądają, jak autentyczna architektura.

_MG_6493

_MG_6494

_MG_6497

Czasem zaplącze się gdzieś rekwizyt z innej produkcji 😉

_MG_6439

Skoro zdjęcia kręcone są tylko w kabinie, po co zaraz organizować cały autobus? 😉

_MG_6468

Wygląd wozów policyjnych precyzują dokładnie przepisy – od oryginalnych muszą się różnić co najmniej w 20%.

_MG_6419

Tu kręcono kolejne części „Batmana”, można więc prześledzić ewolucję jego masek.

_MG_6471

Tablica rejestracyjna z Gotham.

_MG_6478

Jest też kolekcja batmobili.

_MG_6523

I słynny reflektor.

_MG_6529

Fani Harry’ego Pottera znajdą tu kostiumy z filmów.

_MG_6490

Mogą też dosiąść latającej miotły na green boxie 🙂

ksiazki USA_new_small (1 of 1)

Specjalne efekty wizualne tworzy się jednak nie tylko komputerowo. Tu przykład starej hollywoodzkiej sztuki iluzji, zastosowanej np. we „Władcy Pierścieni”.

_MG_6560

_MG_6564

Studio ma ogromne magazyny archiwalnych rekwizytów i elementów scenografii, które są wielokrotnie wypożyczane do kolejnych produkcji.

_MG_6531

Mają tu telefony z każdej epoki. Duuużo telefonów 🙂

_MG_6545

Zmultiplikowany Agent Smith z „Matrixa”.

_MG_6543

Makieta domu Gatbsby’ego z filmu „Wielki Gatsby”.

_MG_6558

Potrzebny obraz do horroru? Też się znajdzie 🙂

_MG_6550

Można się nawet rozgościć w Gabinecie Owalnym 😉

_MG_6538

Gdzie ruszyć na koniec dnia? Najlepiej na Bulwar Zachodzącego Słońca… 🙂

_MG_6247

A po zachodzie… Punkt widokowy na nocną panoramę miasta w obserwatorium w Griffith Park.

_MG_6403

Los Angeles było ostatnim punktem na naszej trasie.

Od wschodniego do zachodniego wybrzeża przejechaliśmy ponad 10 tysięcy kilometrów. Podczas tej podróży mieliśmy okazję porównać nasze wyobrażenia o Stanach Zjednoczonych wyniesione z mediów, książek i filmów. Wiele rzeczy nas zachwyciło, wiele zdziwiło, wiele przerosło nasze oczekiwania. Najlepsze, że każdy dzień był inny!

Dziękujemy, że po raz kolejny byliście z nami!

San Francisco

By | USA

Pierwsze chwile w San Francisco. Wysiadamy z metra w centrum miasta. I od razu wita nas najbardziej klasyczny widok: strome ulice i tradycyjne tramwaje linowe.

_01

Dlaczego linowe? Bo poruszają się dzięki ukrytej w asfalcie stalowej linie.

_04

Wagony są otwarte – nie ma drzwi, więc trzeba się mocno trzymać 😉

_02

Wielkie trzęsienie ziemi w 1906 roku zniszczyło sieć tramwajową i zahamowało dalszy rozwój tej technologii. Od tamtej pory miasto rozwija sieć tramwajów elektrycznych.

_03

Kąty nachylenia jezdni są niewiarygodne…

_05

Parkowanie też wygląda ciekawie 🙂

_06

_07

_08

Wzgórza sprawiają, że z niemal każdej uliczki jest niesamowity widok.

_09

_10

Słynna serpentyna na Lombard Street. Zaprojektowanie 8 ostrych zakrętów na odcinku 400 metrów wymusił kąt nachylenia wynoszący 27%.

_11

Port nad Zatoką San Francisco.

_12

Zimny Prąd Kalifornijski sprawia, że dobrze się tu czują… lwy morskie.

_13

_14

_15

Jeden z typowych amerykańskich zestawów śniadaniowych w wege wydaniu: czarna fasola, smażone ziemniaki, guacamole ze śmietaną, chleb kukurydziany i… tofucznica 🙂

_18

Po odwiedzeniu kilku amerykańskich metropolii, San Francisco zaskoczyło nas przytulną atmosferą i niską, bardzo kolorową zabudową.

_19

_20

_20_1

Słynne „Painted Ladies” – kolorowe, wiktoriańskie domy w pobliżu Alamo Square…

_21

_22

_23

…i w dzielnicy Haight-Ashbury, która w  latach 60. XX wieku była centrum  ruchu hippisowskiego w Stanach Zjednoczonych.

_23_1

Mission to okolica z przewagą meksykańskich i latynoamerykańskich emigrantów. To też obecnie jedno z najbardziej kreatywnych miejsc w mieście. Ręcznie malowane szyldy, ekscentryczne wystawy sklepowe i street art sprawiają, że po tutejszych uliczkach można się włóczyć godzinami…

_24

_25

_25a

_26

_27

_28

_29

_30

_31

_32

Postępująca gentryfikacja centrum San Francisco, w którym za coraz bardziej kosmiczne ceny, nieruchomości kupują świetnie zarabiający pracownicy pobliskiej Doliny Krzemowej, budzi protesty dotychczasowych mieszkańców.

_34

 

_30_1

 

_35

_35a

_36

_36a

_37

_37_1

_38

_38a

Z wielu punktów miasta widoczne jest Alcatraz. Słynne więzienie o zaostrzonym rygorze, działało na wyspie w latach 1934-63.  Dziś jest atrakcją turystyczną.

_39

I wreszcie…  🙂

_41

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego symbol San Francisco nazywa się GOLDEN Gate, skoro jest czerwony?? Nazwa wzięła się od cieśniny, nad która jest rozpięty, a która była bramą do Kalifornii podczas Gorączki Złota 🙂

_42

W taaakim miejscu, rzecz jasna, nie mogliśmy nie zrobić selfie dnia 😉

WP_20150915_13_50_44_Pro

Parki Narodowe Sequoia i Yosemite

By | USA

Dziś odwiedzamy…

_MG_5332

Przyjeżdża się tu, by oglądać największe drzewa na świecie: sekwoje 😉

_MG_5342

Po drodze trafiamy na takie znaki…

_MG_5340

Nim zaczniemy zwiedzać park, cały prowiant, jaki mamy ze sobą, musimy zamknąć w takich oto antyniedźwiedziowych schowkach, które znajdują się przy parkingach. Podobno zwabione zapachem, potrafią wybić szybę w aucie i rozszarpać wszystko, co znajdą wewnątrz, by zdobyć jedzenie.

_MG_5335

Największy z największych – General Sherman 🙂

_MG_5349

Odwzorowanie przekroju jego pnia robi wrażenie…

_MG_5350

Obowiązkowa pamiątka z parku 😉 Niestety generała nie da się objąć kadrem.

_MG_5379

Kora sekwoi jest niemal futrzasta – aż chce się człowiek do nich przytulać 🙂

_MG_5426-2

Sekwoje to drzewa waleczne i niewzruszone. Liczne kalifornijskie pożary mogą osmalić pień, przypalić podstawę, ale one i tak przetrwają.

_MG_5478

Jedynie szersze ślady między słojami, swoiste blizny, świadczą o tym, ile dane drzewo przeszło pożarów.

_MG_5435

Tu…

_MG_5445

i tu Natalia robi za skalę 🙂

_MG_5456

W parku  czeka także wiele pięknych szlaków, jak ten przez łąki.

_MG_5448

_MG_5452

_MG_5474

Kolejny przystanek na naszej trasie to Park Narodowy Yosemite. Żeby do niego dotrzeć trzeba pokonać trochę serpentyn…

_MG_5495

Odwiedza się go, by podziwiać ten widok. A raczej ten 🙂 Nasze zdjęcia wyglądają tak z powodu zadymienia  generowanego przez pożary, które szaleją w Kalifornii.

_MG_5506

Najsłynniejsza skała w parku – El Capitan – pionowe ściany o ponad kilometrowej wysokości.

_MG_5496

_MG_5516

_MG_5523

Choć Yosemite to jeden z najpopularniejszych parków narodowych w USA, bez problemu udaje nam się znaleźć mniej oblegane miejsca na szlakach.

_MG_5502

_MG_5513

_MG_5517

_MG_5519

Kanion Antylopy i Wielki Kanion Kolorado

By | USA

Zaczynamy od Kanionu Antylopy. Nie jest tak słynny jak jego wielki sąsiad, jego atutem nie jest jednak skala, a niezwykłe formacje skalne wyżłobione przez tzw. powodzie błyskawiczne.

_MG_4421

Kanion jest głęboki na 30 metrów, a jego szerokość  nie przekracza kilku. Najlepsza pora zwiedzania go to południe, gdyż tylko wtedy pomiędzy skały wpadają promienie światła.

_MG_4634

MG_4621

_MG_4428

Kanion ten znajduje się na terenie rezerwatu plemienia Nawaho i to oni mają monopol na organizowanie tu wycieczek.

_MG_4637

Niestety turystyka tu przybiera zupełnie szalone i wynaturzone formy. Po kanionie można poruszać się wyłącznie z przewodnikiem. Jego zadaniem jest możliwie jak najszybciej przeprowadzić przez wąski kanion swoją grupę, by zrobić miejsce dla następnej. By nie było to tak ewidentne, przewodnik wciela się w fotograficznego mentora ucząc wszystkich jak i gdzie robić zdjęcia by były … takie, jakie widzieliśmy w Internecie. Robi to bardzo aktywnie, osobiście wszystkim wprowadza „właściwe” ustawienia aparatu i pokazuje  jak „łapać” kolejne kadry. My, z naszym manualnym trybem robienia fotek, stawiamy czynny opór 😉

_MG_4627

Kilka godzin później dotarliśmy do Wielkiego Kanionu Kolorado. Cóż o nim napisać… jest naprawdę wieeelki! Ma 446 km długości i miejscami głębokość 1600 m. W najszerszym miejscu ma 29 km.

_MG_4671

Park Narodowy chroniący ten obszar to przykład doskonale zorganizowanego mechanizmu obsługującego tłumy turystów. Jest tu wiele szlaków pieszych, ale w każdej chwili można wsiąść do jednego z krążących busów, które podwożą do najpopularniejszych punktów widokowych.

WP_20150909_15_48_08_Pro

_MG_4664

Mimo wszystko, łatwo znaleźć miejsce gdzie jest się samym i można w spokoju kontemplować potęgę natury.

_MG_4682

_MG_4684

_MG_4690

_MG_4698

_MG_4701

Najbardziej niesamowite widoki pojawiają się wraz z zachodem słońca.

_MG_4716

_MG_4717

_MG_4720

_MG_4726

_MG_4735

A po zachodzie wszystko szarzeje, turyści znikają i wygląda trochę jak popękana powierzchnia… innej, niezamieszkałej planety.

_MG_4736

Las Vegas

By | USA

W Nevadzie zaczyna się prawdziwa pustynia. Czujemy przed nią respekt. Temperatura sięga 47 stopni i nie mamy wątpliwości, że człowiek pozostawiony na niej bez wody i schronienia miałby przed sobą góra kilka godzin życia. Błogosławiąc klimatyzację przestawiamy zegarki na kolejną, czwartą już w trakcie naszej podróży przez USA, strefę czasową.

_MG_4835

Tama Hoovera, w chwili ukończenia, w 1936 roku, była największa na świecie. Dziś jest wiele większych, ale ta robi wciąż ogromne wrażenie. Widok na zaporę z mostu…

_MG_4827

i odwrotnie…

_MG_4840

_MG_4851

Rzeka Colorado

_MG_4824

Nagle, z pustynnego krajobrazu Nevady wyłania się…

_MG_5213

W Las Vegas niemal każdy hotel ma swoje kasyno. I zarabia na nim z pewnością więcej niż na wynajmie pokoi. To pozwala spać w ogromnych hotelach w centrum w cenach jak  z motelu na przedmieściach.

Flamingo jest najstarszym z wielkich hoteli w Vegas i ponoć to dzięki niemu Vegas stało się dla Amerykanów miastem kultowym. Ma ponad 3000 pokoi.

_MG_4864

_MG_4875

W Las Vegas natychmiast widać, po co przyjeżdżają tam Amerykanie: by zawiesić na chwilę purytańskie, surowe zasady rządzące ich codziennym życiem. To kolonie dla dorosłych, a jak głosi przysłowie „what happens in Vegas, stays in Vegas”.

_MG_4900

_MG_4931

Słynne fontanny przed luksusowym hotelem Bellagio robią wrażenie. Ku naszemu zdziwieniu, ze wszechogarniającego nas kiczu i estetycznej jazdy bez trzymanki, wyróżniają się wyjątkowo stonowanym charakterem.

_MG_4927

Każde z kasyn położonych wzdłuż jednej długiej ulicy The Strip, stara się wyróżnić swoją stylizacją.

_MG_5029

_MG_5080

_MG_5039

_MG_5058

Tylko w Vegas można zaparkować we wnętrzu Sfinksa.

_MG_5066

Stylizacja dotyczy też holu, wchodząc można spodziewać się wszystkiego…

_MG_5086

_MG_5028

Popularność Las Vegas wynika chyba z faktu, że jest stworzone i dostępne dla przeciętnego człowieka. To, co uderza, to brak atmosfery elitarnego klubu, człowiek wchodzi jak do centrum handlowego – wie bowiem, że nawet mając w kieszeni jednego dolara jest w stanie zrobić to samo, co Ci mający ich miliony.

_MG_5044

Kasyna wypełnione są więc pełnym przekrojem Amerykańskiego społeczeństwa.

_MG_4919

_MG_4940

_MG_4921

_MG_5018

_MG_5092

W kasynie można robić co nam się podoba: pić alkohol, palić papierosy, można też bez problemu robić zdjęcia.

_MG_5045

_MG_4968

Hazardowi można oddawać się dosłownie wszędzie, oczywiście przy barze także.

_MG_4869

Próbujemy szczęścia w starciu z klasycznym jednorękim bandytą.

_MG_4988

Natalia wychodzi z tej walki zwycięska.

_MG_4996

Oprócz maszyn dostępne są stoły obsługiwane przez krupierów.

_MG_5024

Hotel Flamingo za dnia.

_MG_5108

Kasyna kuszą też występami gwiazd. Od lat Vegas stanowi ostatni etap kariery wielu artystów.

_MG_5113

Przypadkowo trafiamy do Wenecji…

_MG_5118

_MG_5125

_MG_5134

Wystarczy wejść do dowolnego kasyna by przekonać się, że upływ czasu nie ma tu znaczenia. O każdej porze doby wygląda to tak samo. Widać także jak wielu ludzi jest od hazardu uzależnionych.

_MG_5140

Vegas słynie też ze ślubów w licznych kaplicach weselnych.

_MG_5149  _MG_5160

Zwykle to małe przydrożne miejsca, często z opcją „drive through”.

_MG_5225

_MG_5200

_MG_5202

_MG_5203

Vegas to królestwo przedziwnych neonów.

_MG_5167

_MG_5178

_MG_5179

_MG_5186

_MG_5187

Opuszczamy królestwo rozpusty by zanurzyć się znów w przydrożną Amerykę prowincjonalną, tym razem w wydaniu pustynnym.

_MG_5239

_MG_5287

_MG_5285  _MG_5298

_MG_5306

_MG_5311

Ogromna elektrownia termalno-solarna.

_MG_5261

Każda pustynia ma jednak kres 😉

_MG_5328

Nowy Meksyk i Arizona

By | USA

Na tym odcinku nasza trasa przecina się ze słynną Route 66. Po wybudowaniu nowej autostrady międzystanowej, nie pełni już roli drogi łączącej dwa wybrzeża, za to pojawia się na różnych odcinkach, by za jakiś czas zniknąć i pojawić się znów gdzieś dalej.

_MG_4172

_MG_3894

_MG_3896

W niektórych miejscach czas się się jakby zatrzymał… 😉

_MG_3901

_MG_3906

Po drodze trafiamy na świątynię Dwan Light. To miejsce medytacji otwarte dla osób wszystkich wyznań. W suficie i oknach zamontowane są obrotowe pryzmaty. Gdy padnie na nie promień światla, we wnętrzu pojawiają się tęcze 🙂

_MG_3930

_MG_3931

Albuquerque raczej nie należy do najczęściej odwiedzanych miast USA. Przejeżdżając przez nie zatrzymaliśmy się w kilku miejscach… Poznajecie? Tak, to właśnie tu kręcono „Breaking Bad”!

Myjnia w której pracował i którą później zakupił Walter White.

_MG_3956

Dom White’ów.

_MG_3960

Motel Crossroads.

_MG_3972

A tak w rzeczywistości nazywa się knajpa Los Pollos Hermanos 🙂

_MG_3980

_MG_3990

_MG_3991

Spacerując po mieście trafilismy też na plan filmowy spin offu „Breaking Bad” – „Better Call Saul”. Niestety ani Saula, ani Mike’a nie było tego dnia na planie 😉

Ogólnie w Albuquerque czas płynie powoli i spokojnie…

_MG_4036

Zastanawiacie się, gdzie podziali się ludzie? Amerykanie bardzo mało chodzą, niemal zawsze wszędzie jeżdżą samochodem, nie spędzają wolnego czasu spacerując. Rzadko widuje się kogokolwiek na ulicach.

_MG_4073

Architektura jest tu już inna, zdecydowanie w klimacie południa.

_MG_4065

_MG_3970

_MG_4009

_MG_4030

W kraju gdzie miliony ludzi oszukują siebie spożywając tony słodzików, obecność 100% cukru staje się zaletą i oznacza chyba, że produkt jest bardziej „naturalny”.

_MG_3880

Ale trzeba przyznać, że amerykańskie śniadaniowe naleśniki z masłem i syropem klonowym pozwalają się najeść na pół dnia 🙂

_MG_4048

Ruszamy dalej, w kierunku Arizony.

_MG_4159

_MG_4099

Tereny te należą do Indiam Mohawe i Nawaho. Maja oni swoją administrację, szpitale, policję, a nawet własną strefę czasową.

_MG_4108

_MG_4090

_MG_4220

_MG_4242

_MG_4255

_MG_4174

_MG_4183

Kanion De Chelly jest zdecydowanie mniejszy i zdecydowanie mniej znany od Wielkiego Kaniony. Nie oczekując zbyt wiele, postanowiliśmy spedzić w nim tylko chwilę. Widoki przeszły jednak nasze oczekiwania…

_MG_4205

_MG_4209  _MG_4226

_MG_4233

Naszym właściwym celem była Monument Valley, która okazała się równie malownicza, jak w westernach 😉

_MG_4280

_MG_4309

_MG_4345

_MG_4346

_MG_4351

_MG_4369

_MG_4391

_MG_4396

_MG_4399

_MG_4405

_MG_4410

Texas

By | USA

_MG_3632

Przydrożne stragany to okazja, żeby dowiedzieć, w czym specjalizuje się dany region. I żeby kupić trochę świeżych, mniej przymysłowych produktów.

_MG_3635

Przy autostradach, co kilka kilometrów, rozlokowane są sieciowe knajpki z pizzą, burgerami i meksykańskim jedzeniem. Gdy głód dopadnie nieoczekiwanie, lądujemy i w nich. To zawsze okazja do ciekawych obserwacji i nieustannego zdziwienia wielkością amerykańskich porcji jedzenia.

_MG_3831

_MG_3828

Staramy się jednak odwiedzać także bardziej lokalne miejscówki.

_MG_3639

_MG_3648

Sklepy, sklepiki, magazyny…

_MG_3645

_MG_3649

_MG_3662

_MG_3666

_MG_3674

Przydrożne tablice to nie tylko miejsca na reklamę, ale też przesłania.

_MG_3835

_MG_3848

Austin słynie z największej w USA miejskiej populacji… nietoperzy. Tłumy mieszkańców i turystów gromadzą się na moście, spod którego punktualnie o zachodzie słońca wylatują one na żer.

_MG_3691

_MG_3698

_MG_3704

Austin to najbardziej rozrywkowe miasto w Teksasie. Codziennie odbywają się tu dziesiątki koncertów na żywo, a w weekendy, kiedy przyjeżdzają się tu bawić ludzie z całego stanu, trudno znaleźć miejsce jakimkolwiek w hotelu.

_MG_3716

_MG_3722

_MG_3725

_MG_3735

Teksański Kapitol.

_MG_3737

Maszyny i automaty do lodu – podstawowe wyposażenie stacji benzynowych i hoteli.

_MG_3746

Wjazdy na rancza, nawet jeśli za nimi rozciąga się ogromna pusta przestrzeń, są oznaczone okazałami bramami.

_MG_3747

_MG_3854

_MG_3756

_MG_3768

_MG_3774

Coddziennie przekonujemy się, że istnieją jeeeszcze większe przyczepy 🙂 Teksańczycy nie ruszają się nigdzie bez swoich koni 😉

_MG_3783

_MG_3786

_MG_3791

_MG_3794

Tradycyjne wiatraki nadal napędzają pompy wody.

_MG_3804

Ropę też pompuje się non stop.

_MG_3841

W miejscowości Lubbock urodził sie Buddy Holly. Zamiast pomnika, postawiono na najbardziej charakterystyczny element jego wizerunku 🙂

_MG_3863

System oznaczeń dróg w Stanach okazał się bardzo prosty i intuicyjny. Bazuje na numerach dróg i zjazdów z nich. Poza tym trzeba tylko wiedzieć, w którą stronę świata się jedzie 🙂

_MG_3810

Nowy Orlean i bagna Luizjany

By | USA

Kolejny etap naszej podróży to Nowy Orlean i otaczające go bagna Luizjany.

Ale najpierw mała, praktyczna wskazówka. Podróżując po USA szybko doceniliśmy Visitors Center, czyli lokalne biura informacji turystycznej. Łatwo je naleźć przy granicy poszczególnych stanów. Można w nich dostać darmowe mapy, a ich pracownicy chętnie udzielają wszelkich porad dotyczących planowania trasy, czy miejsc wartych odwiedzenia. Dodatkowo, zawsze można w nich znaleźć „gazetki z kuponami”, które ułatwiają wybór przydrożnych moteli i zawierają zniżki, dzięki którym niemal zawsze dostajemy ok. 30% rabat 🙂

_MG_3288

Kilka słów o jedzeniu. USA w mediach często są pokazywane, jako kraj tzw. śmieciowego jedzenia. I oczywiście, jest go mnóstwo. W hotelach najczęściej na śniadanie można dostać tosty z białego chleba z serem topionym lub dżemem, lukrowane drożdżówki i rozwodnioną kawę. Jednak, jeśli się dobrze poszuka, mnóstwo jest też knajpek z doskonałą, zdrową kuchnią. Podobnie z zakupami – najczęściej prowiant kupujemy w supermarketach, gdzie oprócz ogromnej ilości niezdrowego jedzenia, spokojnie można znaleźć takie produkty, jak na zdjęciu. Na piknik na trasie idealne 🙂

_MG_3292

Fast food też może być różnej jakości. W Nowym Orleanie jedliśmy np. pyszne wege hot dogi 🙂

_MG_3413

Nowy Orlean od pierwszych chwil czaruje specyficzną dla tego miasta archtekturą. Jej znakiem rozpoznawczym są żeliwne, zdobne balkony.

_MG_3317

_MG_3318

_MG_3352

_MG_3375

_MG_3368

Nowy Orlean to miasto muzyki. Rozbrzmiewa ona na żywo zarówno w knajpkach, jak i na ulicy.

_MG_3323

_MG_3338

_MG_3422

WP_20150903_22_37_01_Pro-2

Tu właśnie urodził się Louis Armstrong. W parku jego imienia akurat trwał festiwal jazzowy 🙂

WP_20150903_16_57_56_Pro-2

_MG_3414

Na takich wózkach Amerykanie przemierzają nie tylko supermarkety, ale i atrakcje turystyczne.

_MG_3332

Rzeczywstość USA przesycona jest religijnością.

_MG_3436

Jednocześnie Nowy Orlean to miasto tolerancji z buzującą sceną LGBT.

_MG_3347

Lafitte’s Blacksmith Shop – zbudowany ok. 1730 roku jest najstarszym budynkiem w USA w którym mieści się pub.

_MG_3362

Miasto położone jest w delcie rzeki Missisipi.

_MG_3396

Kilka chwil drogi od miasta i znajdujemy się w sercu luizjańskich bagien.

_MG_3496

_MG_3463

_MG_3438

_MG_3440

Tu właśnie żyją aligatory 🙂

_MG_3450

_MG_3453

_MG_3474

_MG_3524

_MG_3534

_MG_3533

Są też węże, pająki i jaszczurki 🙂

_MG_3441

_MG_3456

_MG_3494

_MG_3509

Oprócz malowniczych terenów Luizjana jest też bardzo uprzemysłowiona.

_MG_3623

Południe USA to kraina plantacji i… niewolnictwa. Zachwycające domu plantatorów są świadectwem bogatwa zdobytego dzięki niemu. Dziś można je zwiedzać i poznać realia życia na nich.

_MG_3612

Oak Alley Plantation słynie z przepięknej alei dębów. Obecnie mają one po 300 lat.

_MG_3578

Wnętrze domu  – zauważcie specjalny wachlarz nad stołem, pomagajcy przeżyć długą biesiadę w luizjańskich temperaturach i wilgotności powietrza.

_MG_3562

A to baraki, w których mieszkali niewolnicy.

_MG_3548

_MG_3547

_MG_3598

Charleston, Savannah i Atlanta

By | USA

Ruszamy w dalszą trasę, na głębokie południe USA. W trakcie obserwujemy, jak wyposażeni na wakacje podróżują Amerykanie. Częstym widokiem na drodze są kampery wielkości autobusu, które ciągną za sobą osobówkę lub Jeep’a + dodatkowy sprzęt: rowery, quady lub łodzie.

_MG_2957

Przy drogach można trafić na różne ekscentryczne konstrukcje, pomniki itd. Tu na przykład – „UFO welcome center” 🙂

_MG_2962

_MG_2966

Przed kościołami często znajdują się tablice z przesłaniem dla wiernych i przyjezdnych.

_MG_2978

Ameryka przydrożna…

_MG_2983

_MG_2984

Nurtowało nas dlaczego zakłady fryzjerskie zawsze oznaczone są w ten specyficzny sposób. Z pomocą przyszedł Internet, a rzecz okazała się o wiele bardziej dziwaczna i zaskakująca, niż można było się spodziewać. Znak ten zwany „barber’s pole” ma swoje korzenie w średniowieczu, a jego symbolika odnosi się do tego, czym wówczas również zajmowali się fryzjerzy: byli ówczesnymi chirurgami.

Dokładne wyjaśnienie znajdziecie tutaj.

_MG_2985

Jeden z najdziwniejszych „parkomatów” jaki widzieliśmy. Zwinięte banknoty wpycha się za pomoca specjalnego kluczyka, do skrytki przypisanej do zajmowanego miejsca. Nie dostajesz żadnego pokwitowania, a wszystko opiera się na zaufaniu społecznym.

_MG_2986

Charleston w Karolinie Południowej był kolejnym punketm na naszej trasie. To miasto o subtropikalnym klimacie, słynące z pięknych, eleganckich willi. Należały one niegdyś do najbogatszych ludzi w Stanach, plantatorów bawełny.

_MG_2991

_MG_2998

_MG_3036

_MG_3063

_MG_3064

Z Karoliny Południowej przenosimy sie do Georgii.

_MG_3094

Po drodze podziwiamy słynne amerykańskie ciężarówki. Jak wszystkie samochody w USA – wypucowane i lśniące.

_MG_3095

Zajeżdżamy na małe stacje benzynowe, gdzie miejscowi zawsze nas witają i zachęcają do odwiedzenia lokalnych atrakcji. Tankujemy też oczywiście w sieciówkach, ale odwiedzenie takiej, jak ta poniżej to zawsze przygoda 🙂

_MG_3096

Kuchnia też robi się coraz bardziej południowa. Tacos i guacamole wchodzą co naszego codziennego jadłospisu 🙂

_MG_3147

Wizyty w amerykańskich sklepach i wielkość opakowań nie przestają nas zaskakiwać. Tu herbatka o pojemności 1 galona, czyli 3,8 litra!

_MG_3164

Docieramy do Savannah. To miasto o archiekturze podobnej do Charleston, ale nam wydało się o wiele bardziej przyjazne i przytulne.

_MG_3165

_MG_3166

_MG_3174

Przede wszystkim chcieliśmy jednak zobaczyć słynne i bardzo piękne drzewa porośnięte mossem.

_MG_3176

_MG_3179

WP_20150831_19_34_57_Pro

Park miejski był bardzo „żywy” i oprócz romantycznych okoliczności przyrody można było oglądać zmagania „małej ligi” futbolu amerykańskiego.

_MG_3103

Rzeka Savannah była w przeszłości ważną drogą handlową. Poniżej budynek giełdy, na której handlowano uprawianą w okolicy bawełną.

_MG_3187

_MG_3188

Tory pozwalające dowieźć towary bezpośrednio do portu.

_MG_3195

_MG_3199

Savannah wieczorową porą – werandy często rozświetlają latarnie gazowe.

_MG_3210

_MG_3211

Świat bliżej poznał Georgię dzięki powieści „Przeminęło z wiatrem” i jej ekranizacji. W okolicy znajduje się kilka małych muzeów im poświęconych. W muzeum „Road to Tara” w Jonesboro, gdzie znajdował się pierwowzór rodzinnej plantacji O’Harów, można zobaczyć m. in. repliki kosiumów filmowych. Pamiętacie tę suknię uszytą z zasłon?

_MG_3215

W Atlancie z kolei można zwiedzić dom Margaret Mitchell, autorki „Przeminęło z wiatrem”. Wiedzieliście, że początkowo chciała główną bohaterkę nazwać Pansy O’Hara?

_MG_3239

_MG_3241

Sama Atlanta wydała nam się „typowym, amerykanskim dużym miastem, jakie sobie wyobrażaliśmy”. Centrum to kilka wieżowców, w tym mieszczące siedzibę Coca Coli czy CNN, wielopiętrowe parkingi i szerokie, dostępne dla pieszych ulice. Reszta to plątanina betonowych estakad i domki na przedmieściach.

_MG_3250

_MG_3257

_MG_3266

_MG_3268

W Altancie urodził się i został pochowany Martin Luther King, Jr. Poniżej dom, w którym się wychował.

_MG_3285

I pomnik, ku jego pamięci.

_MG_3274

_MG_3279

Waszyngton i Richmond

By | USA

Po NYC poruszaliśmy się pieszo albo metrem. Dalsza część naszej podróży wymagała wypożyczenia auta. Okazało się to banalnie proste 🙂 Wybór auta przez internet, najmniesze możliwe formalności na miejscu, propozycja kilku dodatkowych,  ułatwiających życie usług (np. wypożyczenie urządzenia do automatycznego poboru opłat drogowych) i ruszamy w drogę ze Wschodniego do Zachodniego Wybrzeża USA.

Napis na naszej tablicy rejestracyjnej uznalismy za dobrą wróżbę 🙂

_01

_02

Śpimy w takich przydrożnych motelach.

_03

_04

Podstawowe wyposażenie typowego pokoju: tv, mikrofala i…

_05

Temat pralni właściwie zasługuje na osobny wpis… 🙂 To w niektórych miejscowościach wręcz ośrodek życia towarzyskiego. Wrzucasz monety, czekasz i po chwili odbierasz czyste i suche rzeczy. By klientom w tzw. międzyczasie się nie nudziło, mogą korzystać z Wi-Fi, automatów do gier i z przekąskami 🙂

_06

Hasła na i przy tablicach rejestracyjnych, to dla każdego stanu okazja do zabrania głosu w sprawach politycznych, światopoglądowych lub po prostu wyrażenia lokalnej dumy. Miasto  Waszyngton nie należy do żadnego stanu, posiada osobny status: Dystrykt Kolumbii – i  nie ma swojej reprezentacji w Kongresie. Mieszkańcy płacą jednak podatki na takich samych zasadach jak pozostali obywatele USA.  Mają więc mniejsze prawa, a takie same obowiązki, stąd kampania społeczna, prowadzona również poprzez slogany na tablicach.

_07

_08

_09

Waszyngton zaskoczył nas niska, zcharmonizowaną architekturą i rozległymi przestrzeniami.

_11

A także subtelym i eleganckim wystrojem metra, w którym panuje półmrok.

_11A

Obejrzeliśmy też najsłynniejszy dom w mieście 😉

_12

Obelisk upamiętniający prezydenturę George’a Washingtona, jest O G R O M N Y. Porównajcie skalę z ludźmi stojącymi przy nim.

_13

Jest też… Narodowa Choinka 🙂

_14

Mauzoleum i pomnik upamiętniający Abrahama Lincolna.

_15

_16

W tym czasie odbywał się zjazd weteranów. Zarówno organizatorzy, jak i przypadkowi przechodnie witali ich niesamowicie entuzjastycznie i z ogromnym szacunkiem.

_17

_18

Patriotyzm w amerykańskim wydaniu – musi być widoczny.

_19

Kopuła Kapitolu nadal w remoncie 🙂

_MG_2861

Zaraz za Kapitolem znajduje się Biblioteka Kongresu. To największa biblioteka na świecie. Oprócz zbiorów, zachwycają również jej wnętrza.

_MG_2868

_MG_2874

Waszyngton to miasto muzeów. Do tych należących do Smithsonian Institute wstęp jest darmowy. My wybraliśmy się do National Air and Space Museum, gdzie można zobaczyć m. in. statki kosmiczne z programu Apollo.

_MG_2884

_MG_2885

_MG_2901

Richmond to miasto, które nie zapowiadało się zbyt ciekawie…

_MG_2923

Mieliśmy jednak ciekawy powód, żeby je odwiedzić…

_MG_2933

Muzeum Edgara Allana Poego, który żył i pisał właśnie w Richmond było ekstra. Niestety nie można było w nim robić zdjęć, więc jeśli chcecie bliżej poznać Mistrza Grozy sami musicie tu wpaść.

Samo miasto zaskoczyło fajnym, spokojnym, a jednoczesnie „alternatywnym” klimatem, co było dużym kontrastem po Nowym Jorku i Waszyngtonie.

_MG_2924

_MG_2943

_MG_2947

_MG_2949

_MG_2951