Category

Egipt

Asuan

By | Egipt | 5 komentarzy

Nil to dla Egiptu być albo nie być. Od zawsze to on rządził państwem i tak pozostałoby do dzisiaj, gdyby nie tama asuańska. Reguluje ona nie tylko stan wody w rzece, ale dostarcza prądu dla całego kraju.

To obiekt do tego stopnia strategiczny, że zakazane jest filmowanie i używanie teleobiektywów 🙂

Za tamą rozpościera się największy sztuczny zbiornik wodny na świecie – 500 kilkometrowe Jezioro Nesera. To właśnie przez nie przebiega jedyna dostępna dla obcokrajowców granica z Sudanem. To właśnie na prom przez to jezioro czekaliśmy 2 tygodnie, a bilety załatwialiśmy przez 2 dni, w 5 różnych urzędach.

Sam Asuan byłby raczej miastem średniej urody, gdyby nie malownicze koryto Nilu, pierwsza katarakta i wyspy na rzece. Najlepszy widok roztacza się ze wzniesienia górującego nad miastem.

Z asuańskiego bazaru: najpopularniejszy strój męski w tych stronach.

Ubiory może tradycyjne, ale bez maila nie ma życia 😉

 

Luksor

By | Egipt | 8 komentarzy

Luksor jest jednym z najczęściej odwiedzanych przez turystów miejsc w Egipcie. Przyjeżdżają tu być oglądać świątynie i grobowce niezliczonych dynastii faraonów i notabli. To eldorado archeologów jest świetnie przygotowane do obsługi zmasowanego ruchu turystycznego. Niestety cierpi na tym atmosfera miasta, gdzie obcokrajowiec jest postrzegany głównie, jako okazja do zarobku i na każdym kroku dręczony nachalnymi ofertami: przejażdżki łodzią, przejażdżki dorożką, przejażdżki na wielbłądzie, przejażdżki na ośle, pokazaniem najlepszego miejsca do fotek, chęcią odpłatnego pozowania do fotek, nazwania oczywistych fragmentów hieroglifów („This is boat”), nazwania najbardziej popularnych, znanych nawet laikowi bogów starożytnego Egiptu itd., itd. Wszystko za drobną opłatą.

Same archeologiczne skarby są świetnie zachowane, niejednokrotnie ciężko uwierzyć, że przetrwały kilka tysięcy lat. Na rozgrzewkę świątynia luksorska:

Jej fundatorem był Amonthep III z XVIII dynastii, a prace nad nią zakończył Ramzes II z XIX dynastii 😉

Z bliźniaczych obelisków został tu tylko jeden. Drugi zdobi… plac Concorde w Paryżu. I Francuzi wcale nie zamierzają oddać zrabowanego zabytku.

Jedni rabowali, inni nie potrafili utrzymać rąk przy sobie. Tu Rzymianie zamalowali reliefy z czasów faraonów swoimi freskami ukazującymi cesarzy.

Każdy skrawek ścian pokrywają hieroglify i płaskorzeźby dokumentujące sceny z życia bogów.

Kolejna słynna świątynia znajduje się w pobliskim Karnaku.

Faraonów również dosięgały osobiste niesnaski. Następca królowej Hatszepsut, Thotmes III nie tylko zgarnął jej świątynię, ale bezczelnie skuł jej podobizny.

W Egipcie symbolem szczęścia jest skarabeusz. Zwiedzający wierzą w jego moc i dotykają jego wizerunku na świątynnej ścianie.

Wjazd do Doliny Królów otwierają ‘kolosy Memnona’. Nazwa trochę na wyrost – mają tylko 18 metrów 😉

Okolicznych mieszkańców, którzy mieszkali między starożytnymi grobowcami przesiedlono wraz z inwazją archeologów.

Grobowce zaczynano budować faraonom tuż po objęciu przez nich władzy, dlatego często osobiście dbali o odpowiedni prestiż przybytku. Z zewnątrz wyglądają one jednak skromnie – niewielkie wejście na pierwszy rzut oka nie różni się od dziury w ziemi, czy groty skalnej. We wnętrzach grobowców z kolei niestety nie można robić zdjęć, a niektóre, np. Tutenchamona mają ograniczenia z liczbie zwiedzających, ze względu na konieczność zachowania odpowiedniego poziomu wilgotności.

Otoczona amfiteatrem skał, kolejna Świątynia Hatszepsut po 3,5 tys. lat ma się za to doskonale i z daleka mogłaby uchodzić za solidny budynek komunistyczny.

Na tych terenach do dziś pracują polscy archeolodzy.

Podczas zwiedzania czasami jesteśmy proszeni o pozowanie do zdjęcia miejscowym. Jesteśmy pamiątką, trofeum z wycieczki. To uczy życzliwości i przypomina o szacunku do osób, które sami fotografujemy w podróży.

Sam Luksor jest malowniczo położony nad Nilem.

Życiodajna, wielka rzeka, jednak, gdzie kończy się jej zasięg natychmiast zaczyna się pustynia.

Tak spędzamy pierwszy z 2 tygodni oczekiwania na prom do Sudanu, który pływa tylko w poniedziałki i akurat jest odwołany z powodu Eid al Adha – 4 dniowego święta związanego z doroczną pielgrzymką do Mekki. Jedną z tradycji jest ubijanie baranka lub krowy i dzielenie się mięsem z rodziną, przyjaciółmi i ubogimi (na pamiątkę znanej i z biblii historii Abrahama poświęcającego Bogu swojego syna). Szlachtowanie odbywa się na każdym rogu, również pod oknem naszego hotelu.

Pustynia Zachodnia

By | Egipt | 18 komentarzy

Pustynia zachodnia, czyli w istocie wschodnia część Sahary, stanowi większość terytorium Egiptu i rozciąga się od zachodniego brzegu Nilu, aż po granicę z Libią. Dla nas zaczęła się za rogatkami przedmieść Kairu. Dalej jest tylko 350 km asfaltowej drogi ciągnącej się przez tą kamienisto-żwirową pustkę do Oazy Bahariya.

Każdy ma jakieś wyobrażenie oazy. W rzeczywistości oaza to spora kotlina znajdująca się poniżej otaczającej ją pustyni (powyżej widać drogę prowadzącą po nasypie w dół, do oazy), najczęściej depresja, rozciągająca się nawet na kilkadziesiąt kilometrów. Oaza może składać się z wielu wsi i miasteczek.

Bawiti, centrum Oazy Bahariya, zwykłe tłoczne, zakurzone egipskie miasteczko. Natychmiast weryfikuje przywieziony z domu sielski obraz saharyjskiej oazy.

Za granicami oazy zaczyna się pustynia czarna z charakterystycznymi, przypominającymi wulkany wzgórzami, pokrytymi czarnymi kamieniami.

Im dalej na południe, tym wzgórza stają jaśniejsze. Pustynia Czarna płynnie przechodzi w Pustynię Białą.

Pustynia Biała to po prostu kreda. Dużo kredy.

Skały i zmieniające się o zachodzie światło wydobywają surrealistyczne kształty. Na pewno spodobały by się Salvadorowi Dalemu.

Przyznacie – nie najgorsze miejsce na nocleg 🙂

Po zmroku Fenki, pustynne lisy zaczynają swoją aktywność.

Przyznacie – nie najgorsze miejsce na zmywanie naczyń 🙂

Kolejny dzień drogi przez pustynię. Największa pusta przestrzeń jaką kiedykolwiek widzieliśmy. Tam zaczyna się tzw. Wielkie Morze Piasku.

Rozgrzane powietrze daje złudzenie wody na horyzoncie.

Diuny poruszają się, zasypują drogę. Niektórych nie da sie już odgarnąć, trzeba puścić nowy odcinek drogi dookoła.

Oaza Dakhla. Poranna kawa, herba i papieros z wesołą ekipą chrześcijańskich kierowców ciężarówki…

… i z Panem Starszym.

Oazy są w tym samym miejscu od setek lat. Jak w każdej wiekowej miejscowości także i tu jest starówka (i cytadela), choć w nie najlepszym stanie, to ciągle zamieszkała.

 

 

Giza

By | Egipt | 6 komentarzy

Na początek konkurs: znajdź Piramidę Cheopsa na poniższym zdjęciu 😉

W tle ponownie Piramida Cheopsa. Zasłania ją trochę Piramida Chefrena 🙂

Polonezów w Egipcie jeździ więcej niż w Ojczyźnie. W tle Piramida Cheopsa.

Po prawej (niewidoczna na zdjęciu) Piramida Cheopsa:

 A teraz coś z zupełnie innej beczki: Piramida Mykerinosa 😉

Sfinks na żywo jest o wiele mniejszy niż w wyobrażeniach. W tle Piramida Cheopsa.

W przeszłości w dobrym tonie było odbyć wspinaczkę na Piramidę Cheopsa (w tle), często przy pomocy trzech beduinów, z których dwóch wciągało, a trzeci pchał. Obecnie takich przyjemności zakazano.

I wreszcie podstawowe trofeum bez którego wstyd wyjeżdżać z Egiptu:

Kair nocą

By | Egipt | 7 komentarzy

Prawdziwe życie Kairu zaczyna się o zachodzie słońca.

Muzezini wzywają na wieczorne modły. W tym samym czasie odzywają się wszystkie meczety w mieście. Kakofonia całkowicie nierealna.

Tuż po momencie skupienia  – eksplozja. Arabowie handel mają we krwi. Wyobraźcie sobie przeciskanie się przez tłum na koncercie rockowym pod scenę. Dodajcie do tego samochody, motory i wielkie pakunki z co drugich rękach. Tak właśnie wygląda kairski bazar.

Wieczorne rozrywki są domeną mężczyzn. To dla nich są herbaciarnie i palarnie sheeshy. My jako cudzoziemcy zostajemy zaproszeni do jednej z nich na… partyjkę domina. Prawda, jak grzecznie? 😉

Wieczór to też pora, kiedy można iść do fryzjera, przekąsić coś i pozałatwiać sprawy.

Kair

By | Egipt | 2 komentarze

Kair, 20 milionowe, największe miasto świata arabskiego. Robi wrażenie rozmachem, rozczarowuje zaniedbaniem, pobudza wyobraźnię śladami dawnej świetności. Wiele hoteli znajduje się w pochodzących z początku XX wieku kamienicach.

Nieużywana klatka schodowa naszego hotelu wygląda znacznie gorzej niż jego fasada 😉

Kair wciąż żyje wydarzeniami z początku roku 2011. Egipcjanie zainspirowani sukcesem protestów tunezyjskich ruszyli z własnymi, skierowanymi przeciwko rządowi i prezydentowi Mubarakowi.

Zainaugurował je „Dzień Gniewu”, zorganizowany 25 stycznia w Święto Policji. 1 lutego przez miasto przeszedł „Marsz Miliona”.

W starciach ginie prawie tysiąc osób. Ofiary jednak nie idą na marne: 11 lutego Hosni Mubarak ustępuje ze stanowiska.

Midan Tahrir (Plac Wolności), na którym odbywały się protesty to ważny węzeł komunikacyjny – znajduje się tu stacja metra, duże rondo, busy i taksówki zgarniają pasażerów. Szybko wrócił do swojego normalnego rytmu, choć i nam zdarzyło trafić na demonstrację przeciwko opieszałości wprowadzanych reform. Liczni sprzedawcy oferują pamiątkowe t-shirty.

Rewolucja w Egipcie nie przebiegałaby tak szybko i w tak masowy i zorganizowany sposób, gdyby nie Internet i komunikowanie się ludzi za pomocą mediów społecznościowych. Władze szybko zrozumiały ich siłę i zablokowały dostęp do Facebooka, Twittera, Al-Jazeery oraz sieci komórkowych.

Jak widać, Facebook doczekał się tu wielu fanów 😉

Poza demonstracjami życie 20 milionów Kairczyków płynie swoim nurtem. Religia i obyczajowość muzułmańska są widoczne na każdym kroku.

Kącik modlitewny znajdzie się nawet w metrze.

Pomyślano też o osobnych wagonach dla Pań.

Wierni kościoła koptyjskiego są w zdecydowaną mniejszością. Ich dzielnica to ciekawe zabytki, ale też wysoki mur i uzbrojeni strażnicy z uwagi na zdarzające się akty agresji wobec koptów.

Cmentarz koptyjski:

Koptowie pełnią jednak w Kairze trudną do przecenienia rolę: recyclerów. Zajmują się nie tylko wywózką i utylizacją śmieci, ale także pieczołowitym ich sortowaniem. Większą część odpadów przetwarzają lub wykorzystują ponownie, są więc o wiele bardziej eco-trendy-friendly niż zblazowani europejczycy 😉

Podróżowanie autem odbiera nam możliwość zapoznania się ze standardami miejscowej kolei. Włócząc się po mieście zaglądamy jednak na Dworzec Ramzesa – Centralny to to nie jest 😉

Hala Główna 😉

Miasto rozpościera się na brzegach Nilu.

Znajduje się tu ‘Nilometer’, historyczna konstrukcja pozwalająca mierzyć i szacować poziom Nilu, który przekładał się na plony i podatki 😉

Ras Mohammed

By | Egipt | 6 komentarzy

Kolejny egipski przystanek: park narodowy Ras Mohammed. Skały skałami, morze morzem, ale co tu ochraniać? Cała zabawa zaczyna się… pod wodą. Ten sam czubek półwyspu Synaj, otaczają słynne rafy koralowe Morza Czerwonego. Raj dla nurków.

My snoorkujemy, czyli pływamy z fajką. Nie mamy aparatu do zdjęć pod wodą, więc z tego reportażu nie będzie, zobaczcie jednak, jak za parę dolarów można kempować na wybranej plaży, którą ma się tylko dla siebie 🙂

Nasz obóz:

2 osobowa zatoczka 😉

Skrupulatnie doklejamy kropeczki do mapy. Wiele rozmów z przypadkowo spotkanymi ludźmi zaczyna się właśnie od pytania o nią 🙂